Groźne ostrzeżenie Amandy rozbrzmiewało mi w uszach, gdy wracałam do domu, oszołomiona odkryciem, że jestem w ciąży i uwięziona w złowrogiej sieci Scotta.
„On chce, żebyś urodziła mu syna dla jego sekty” – powiedziała. Jej słowa odbiły się echem w mojej głowie, potęgując mój strach, gdy weszłam do domu. Na szczęście w domu panowała cisza, dając mi czas na przemyślenia i przygotowanie.
Kiedy Scott w końcu się pojawił, byłam gotowa, serce waliło mi jak młotem. „Musimy porozmawiać” – powiedziałam, patrząc mu w oczy z udawanym smutkiem. „Jestem w ciąży”.
Krótka radość Scotta przerodziła się w gniew, gdy pokazałam mu pustą fiolkę. „Ale zdecydowałam się przerwać ciążę i wzięłam to od razu…”
„Co zrobiłaś? Everly, to niewybaczalne!” – krzyknął Scott, czerwieniąc się i wyciągając rękę, jakby chciał mnie uderzyć. Ale odwrócił się, chwycił wazon i rzucił się na mnie.
W kawiarni Amanda, w towarzystwie swojego dziecka, zrzuciła bombę: „Jestem byłą żoną Scotta… a to nasze dziecko, Renée”.
Nie musiałam się nawet dwa razy zastanawiać. Wiedziałam, że nie kłamie. Ale nie spodziewałam się ostrego bólu, jaki poczułam, gdy mój świat po raz kolejny legł w gruzach.
„Była żona Sco-Scotta??” – wyjąkałam ze złamanym sercem.
Przerwał mi, mówiąc: „Czy to twój sposób na sprawdzenie mnie? Myślisz, że ożeniłem się z tobą tylko po to, żeby mieć matkę dla Elli?”
„Tak!”
„Zachowujesz się absurdalnie!”
mój głos był spokojny, ale zimny. „Wyjaśnij mi to, Scott. Tym razem chcę prawdy. Mówiłeś, że straciłeś kontakt z siostrą. Ale to zdjęcie mówi co innego”.
Próba odpowiedzi Scotta tylko podsyciła moją frustrację.
Następnego dnia wróciliśmy z Ellą do rozległej posiadłości Scotta i zaczęliśmy z nią życie, jakby coś zostało postanowione poprzedniej nocy. Czułam się bezradna, niepewna, co robić.
Trzymając Ellę w ramionach pewnej nocy, szukałam odpowiedzi na temat przeszłości Scotta i jego przyrodniej siostry, Mai. „Scott, skoro ty i twoja rodzina zerwaliście kontakty z przyrodnią siostrą, dlaczego upieracie się przy wychowywaniu jej dziecka?” – zapytałam.
Niechęć Scotta do odpowiedzi rozzłościła mnie.
„Ale to matka Elli, prawda? Co jeszcze o niej wiesz?” – nalegałam, coraz bardziej gniewnie.
„Everly, nie chodzi już o Maję. Chodzi o Ellę. Ona nie ma z tym nic wspólnego. I nie ma nikogo poza nami” – powiedział w końcu Scott.
Zapytałam o ojca Elli, ale odmówił rozmowy.
Leave a Comment