Nie mogłam zaprzeczyć, że ja też tego pragnęłam. Złapałam Ellę i mocno przytuliłam ją do piersi, kiwając głową w stronę Scotta, który podszedł, żeby nas przytulić.
Miesiące po powrocie do domu ze Scottem i małą Ellą, Scott nagle zwolnił się z naszego rodzinnego czasu z powodu rzekomej nagłej potrzeby spotkania z przyjacielem. Jego nagłe odejście w dzień wolny było niepokojące. Co było tak pilne, że nie mogło poczekać?
Sytuacja tylko się pogorszyła, gdy następnego dnia na progu pojawiła się tajemnicza koperta. W środku znajdowało się zdjęcie tajemniczej kobiety z plaży, trzymającej dziecko, wraz z mrożącą krew w żyłach wiadomością: „Maya to nie jedyna tajemnica, którą skrywa Scott”.
Sugestia była oczywista: pod powierzchnią przeszłości Scotta kryły się inne sekrety.
Panikując, zadzwoniłam pod numer z kartki i dodzwoniłam się do kobiety z plaży, która w końcu przedstawiła się jako Amanda.
„Spotkajmy się w Brown Beans Café” – nalegała, dodając: „Nie mów Scottowi”.
Objawienia Amandy stawały się coraz mroczniejsze, w miarę jak zagłębiała się w przeszłość Scotta i jego zaangażowanie w sektę praktykującą dziwaczne rytuały, dążącą do zwiększenia liczby mężczyzn. „Everly, musisz zrozumieć, w jakim jesteś niebezpieczeństwie. Scott nie jest tym, kim się wydaje. On cię po prostu wykorzystuje” – nalegała.
Sparaliżował mnie szok. „Ale dlaczego? Skąd się o tym wszystkim dowiedziałaś?” – zapytałam drżącym głosem.
„Maya jakoś się dowiedziała. Próbowała go zgłosić i wtedy miała wypadek” – wyszeptała, biorąc mnie za rękę. „Musisz być ostrożna. Nie mów mu, co odkryłaś. Udawaj, że tak się dzieje, aż wymyślimy plan ucieczki”.
To było za dużo. Wstałam, ale moje ciało mnie zdradziło. Zachwiałam się i straciłam przytomność.
Gdy kilka godzin później leżałam w szpitalnym łóżku, lekarz przekazał mi kolejną szokującą wiadomość: byłam w ciąży.
***
Leave a Comment