Zakrył słuchawkę. W jego oczach dostrzegłem coś więcej niż zaskoczenie – strach, niemal szacunek.
„Właściciel szukał cię przez dwadzieścia lat.”
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, z tyłu sklepu rozległ się głośny trzask. Drzwi się otworzyły.
Wszedł wysoki mężczyzna w ciemnym garniturze, z idealnie uczesanymi srebrnymi włosami. Za nim podążało dwóch ochroniarzy. Atmosfera natychmiast się zmieniła.
Spojrzał tylko na mnie.
„Zamknij sklep” – polecił spokojnie.
Metalowa roleta opadła.
Ścisnęłam torebkę. „Nigdzie się nie wybieram”.
Zatrzymał się kilka kroków dalej, pokazując ręce.
„Nazywam się Charles Whitaker” – powiedział. „Ten naszyjnik należy do mojej rodziny”.
Leave a Comment