Jordan położył mi rękę na ramieniu. „Świetnie ci tam poszło. Wiem, że to nie mogło być łatwe”.
„To było przerażające” – przyznałem – „ale też konieczne. Uciekałem przed nimi przez pięć lat. Dziś w końcu przestałem uciekać”.
Spędziliśmy kolejne trzydzieści minut, omawiając szczegóły i strategię. Kiedy skończyliśmy, była prawie dziesiąta.
Impreza pewnie dobiegała już końca.
Zastanawiałem się, co moja rodzina mówi pozostałym gościom.
Jakby czytając w moich myślach, telefon Jordana zawibrował. Spojrzał na ekran i mi go pokazał.
To był SMS od profesora Howarda:
Chciałem tylko, żebyś wiedział, że po twoim wyjściu podeszło do mnie kilka osób, pytając o twoją agencję. Podałem im twoje dane kontaktowe. Myślę, że dzisiejszy wieczór może okazać się dobry dla interesów.
Jak na ironię, musiałem się śmiać.
Próba zachowania idealnego wizerunku przez moją rodzinę przyniosła spektakularny skutek.
Nie tylko obnażyłem ich kłamstwa, ale przy okazji potencjalnie zyskałem nowych klientów.
„Chodź” – powiedział Jordan. „Odwieziemy cię do domu. Masz już dość dramatów jak na jeden wieczór”.
Odwiózł mnie do mojego mieszkania — wygodnego, jednopokojowego mieszkania w dobrej okolicy, na które tak ciężko pracowałam, żeby sobie na nie pozwolić.
Gdy otworzyłam drzwi i weszłam do środka, znajoma przestrzeń wydała mi się niczym sanktuarium.
„Dziękuję, że przyszedłeś dziś wieczorem” – powiedziałem do Jordana. „Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił”.
„Od tego są partnerzy” – powiedział z uśmiechem. „I nie będę kłamał – obserwowanie, jak bronisz swoich racji, było epickie”.
Po wyjściu Jordana przebrałam się w wygodne ubrania i zrobiłam sobie herbatę.
Siedziałem na kanapie i rozglądałem się po życiu, które zbudowałem. Każdy mebel, każda dekoracja, każdy komfort zostały osiągnięte dzięki mojej własnej pracy.
Moja rodzina nic mi nie dała.
I nic im nie byłem winien.
Mój telefon zawibrował, gdy dostałem SMS-a od nieznanego numeru. Przez chwilę myślałem, że to może któryś z moich rodziców.
Ale kiedy ją otworzyłem, zobaczyłem, że jest od doktora Gregory’ego.
Po dzisiejszych rewelacjach chcę, żebyś wiedział, że moja oferta na projekt dla wydziału medycznego jest nadal aktualna. Prawdę mówiąc, jestem pod większym niż kiedykolwiek wrażeniem tego, co osiągnąłeś. Umówmy się na to spotkanie w przyszłym tygodniu. Zasłużyłeś na tę szansę.
Uśmiechnąłem się i odpisałem, potwierdzając swoją dostępność.
Spotkanie z moimi rodzicami odbyło się trzy dni później w biurze Marcusa.
Siedziałem obok Marcusa po jednej stronie stołu konferencyjnego. Moi rodzice, Cassandra i ich prawnik siedzieli po drugiej.
Napięcie w pomieszczeniu było tak duże, że można było je przeciąć.
Ich prawnik, starszy mężczyzna o imieniu Donald, próbował natychmiast przejąć kontrolę.
„Moi klienci są skłonni rozmawiać o ugodzie dotyczącej powiernictwa” – powiedział – „ale chcą mieć pewność, że ta sprawa pozostanie prywatna”.
Marcus nawet nie mrugnął.
„Twoi klienci próbowali bezprawnie domagać się pieniędzy należących do mojego klienta” – powiedział spokojnie. „Nie mają żadnych wpływów. Nie negocjujemy. Po prostu informujemy ich o tym, co się stanie”.
Przesunął kopie dokumentów po stole.
„Oto warunki” – powiedział Marcus. „Po pierwsze, zapewnisz pełny dostęp do funduszu powierniczego ustanowionego przez babcię Ateny. Po drugie, potwierdzisz na piśmie, że nie masz do niego żadnych praw teraz ani nigdy. Po trzecie, zerwiesz wszelkie kontakty z Ateną, chyba że ona sama je zainicjuje”.
zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Leave a Comment