Ekran zrobił się ciemny.
Siedziałam bez ruchu, a łzy spływały mi po twarzy. Nora wiedziała, że czas jej ucieka, jeszcze przed wypadkiem. Dźwigała tę świadomość samotnie, tak jak dźwigała wiele innych ciężarów w swoim życiu.
„Ollie” – powiedziała cicho Amelia, ocierając oczy. „Skoro Leo to ukrył, musi się panicznie bać, co to oznacza. Musimy z nim porozmawiać, zanim się obudzi i uwierzy, że będziemy go kochać mniej”.
Znaleźliśmy Leo zwiniętego w kłębek w łóżku. Gdy tylko zobaczył nas stojących w drzwiach, jego wzrok utkwił w pluszowym króliczku w rękach Amelii. Z jego twarzy odpłynęła cała krew.
„Nie” – wyszeptał, szybko się podnosząc. „Proszę… nie”.
Amelia delikatnie trzymała pendrive’a. „Kochanie, znaleźliśmy to”.
Leo zaczął się trząść. „Proszę, nie złość się. Proszę, nie odsyłaj mnie. Przepraszam. Tak bardzo przepraszam…”
Natychmiast pobiegliśmy do niego.
„Znalazłem to dwa lata temu” – szlochał Leo. „Puszek miał małą łzę, a ja poczułem coś w środku. Bałem się oglądać ten film w domu, więc odtworzyłem go na komputerze w szkolnej bibliotece”.
Jego głos całkowicie się załamał. „Słyszałem wszystko, co mówiła mama – o odejściu taty, o tym, że mnie nie chce. I tak się przestraszyłem, że gdybyś znał prawdę… gdybyś wiedział, że mój prawdziwy ojciec mnie nie chce… pomyślałbyś, że ze mną też coś jest nie tak. Że może ty też byś mnie nie chciał”.
Zakrył twarz dłońmi. „Dlatego nigdy nie pozwoliłem nikomu dotknąć Puszek. Bałem się, że go znajdziesz i mnie wyrzucisz”.
Przyciągnęłam go do siebie i objęłam. „Leo, kochanie, posłuchaj mnie. Nic, co zrobił – albo czego nie zrobił – twój biologiczny ojciec, nie definiuje tego, kim jesteś. Nic.”
„Ale mama mówiła, że odszedł” – wyszeptał. „A co, jeśli to oznacza, że coś ze mną nie tak?”
Leave a Comment